Mój pies i inne zwierzęta

Mojego psa wybrały dzieci, ponieważ chciały mieć psa rasy Leonberger. Jednak później okazało się, że pies w domu sam wybiera sobie właściciela, a ja z nią spędzam najwięcej czasu. Leonbergery to rasa wyhodowana w Niemczech grupa molosów w typie górskim. To duży pies, suki rosną od 65 do 75 cm wysokości, moja obecnie waży 50 kg. Zaza ma pod skórą mikrochip, dzięki temu kodowi można ją identyfikować w rejestrze zwierząt, które można odnaleźć w dwóch bazach danych w Polce. Bardzo lubi spacery, drapanie za uszami i przytulanie. Czeszę ją raz w tygodniu, zajmuje to około pół godziny. Wczoraj chciałam zrobić zdjęcie Zazy przed czesaniem i po uczesaniu,

ale po wyczesaniu pobiegła do basenu ogrodowego i się w nim zamoczyła. Zamiast psa uczesanego wyszedł pies mokry i szczęśliwy. Leonbergery są psami bardzo kochającymi swoich właścicieli i ich rodziny, lubi zabawy na powietrzu, najbardziej gumową piłeczką. Bardzo dużo osób przy pierwszym spotkaniu leonbergera, myli go z owczarkami kaukaskimi, co sprawia, że się ich bardzo boją. Owszem leonberger jest duży, porządnie szczeka, ale krzywdy nikomu nie zrobi. Wystraszy i podskoczy, wyliże i od razu chce, aby go głaskać. Chciałam zakupić tabliczkę na ogrodzenie z napisem „Tutaj pilnuje leonberger”, ale nie wyprodukowano jeszcze takiej, bo to dość leniwy stróż i na zdjęciu byłby raczej w pozycji leżącej. Zaza nie je dużo, jeśli ma za dużą porcję jedzenia zakopuje ją pod płotem, dlatego ma ubłocony nos.

Karmę Royal Canin lub ulubione wołowe smakołyki dostaje dwa razy dziennie. Nie robi większych szkód poza gryzieniem butów pozostawionych na zewnątrz i drewnianej barierki. Najczęściej obgryzie sobie doniczkę, ale tylko wtedy, gdy wyjeżdżamy na dłużej niż 7 dni. Pies nie lubi być sam, jest wtedy smutny i przygnębiony. Nie lubi lisów, których niestety na wsi jest bardzo dużo. Koty toleruje, ale najczęściej biega za nimi po polu. Wczoraj znalazła wyczerpanego gołębia, którego właściciela zidentyfikowaliśmy po kodzie z opaski.

W najbliższych dniach pozna nowego kota, który na razie przyzwyczaja się do nowego domu. Wiedzieliśmy, że po wakacjach będziemy chcieli przygarnąć małego kotka. W niedzielne popołudnie przeszukałam ogłoszenia internetowe o oddaniu kotki pod dobrą opiekę. W ciągu dwudziestu minut odebraliśmy naszą Pixie (imiona z bajki o kotach Pixie i Dixie, były samcami, u nas spolszczona nazwa w sam raz dla kotki). Kotka umie korzystać z kuwety i jest samodzielna, lubi suchą karmę. Będzie miała założona książeczkę zdrowia, obrożę przeciw pchłom i kleszczom oraz odrobaczona.

Wstaje rankiem o godzinie 7.00 i miauczy, że się chce bawić z dziećmi. W domu jest już jedna kotka imieniem Kizia, która na razie jest na nas obrażona. Chodzi jej o młodszą konkurentkę, pewnie jej przejdzie, gdy Pixie będzie częściej dzieliła się swoją porcją karmy. Gdy wyjeżdżamy, najlepszymi opiekunami dla naszych zwierząt domowych są nasi rodzice. Ich pomoc jest nieoceniona i bardzo jesteśmy im za to wdzięczni. Zaza bardzo lubi jeździć samochodem, wskakuje do bagażnika Land Rovera, zajmuje wygodną pozycja i jest gotowa wyruszyć nawet w daleką podróż.

Pozdrawiają: pies najwierniejszy towarzysz człowieka i koty, bo „dom bez kota, to głupota”.

simplelife