Alpaki – nie tylko wełna…

Alpaki to ssaki z rodziny wielbłądowatych. Są hodowane na zboczach Andów w Ekwadorze, Boliwii, Peru i Chile na wysokościach od 4000-4700 m.n.p.m. Z natury są bardzo inteligentnymi zwierzętami, szybko się oswajają i reagują na imię.

Występują dwie rasy alpak Huacaya i Suri.

Huacaya stanowią 95 % alpak w Polsce, które są najbardziej znane ze swojej puszystości w świecie zwierząt. Około 5% alpak stanowi podgatunek nazwany Suri. Są to rzadkie i ekskluzywne zwierzęta w hodowli. Suri mają wiszące zakręcone kosmyki jak owce gatunku Wensleydale, które poruszają się jak zasłony dmuchane na wietrze kiedy biegną po wybiegu. Suri wytwarzają najcenniejsze runo, które jest bardzo gładkie, jedwabiste, lśniące i chłodne w dotyku.

W przeciwieństwie do owiec runo alpaka nie zawiera lanoliny. Również w porównaniu do wełny owczej, wełna alpaki jest 8-krotnie cieplejsza. Z około 50% uzyskanego runa produkuje się najwyższej jakości włókna: koce, poduszki, swetry, rękawiczki, szale, maskotki, czapki..

Włókno alpak jest miękkie, delikatne i lśniące
– jest ciepłe i lekkie do noszenia,
– jest jednym z najsilniejszych naturalnych włókien drugi co do jedwabiu,
– włókno alpaka jest luksusowym produktem hodowli.

Alpaki  są wykorzystywane w alpakoterapii. To dziedzina zooterapii wspomagająca rehabilitację ruchową oraz umysłową osób niepełnosprawnych poprzez działania terapeutyczne oparte na kontakcie z alpakami.

Działania te służą poprawie samopoczucia człowieka w różnych sferach: emocjonalnej, fizycznej, poznawczej i społecznej.

Poprzez zabawy, przytulanie, głaskanie, dzieci rozluźniają się, otwierają, są radosne i uśmiechnięte.

Dzięki zajęciom ze zwierzętami dzieci są odważniejsze, oswajają się z tym co miękkie, twarde, mokre czy suche, uczą się panowania nad ciałem.

Bardzo istotnym elementem jest również ruch, tego typu zajęcia poprawiają motorykę.

Pogodne alpaki poprawiają także samopoczucie, zarówno dzieciom jak i opiekunom.

Żegnamy alpaki, będziemy je odwiedzać i przynosić więcej pysznej marchewki.

simplelife

Herbatka z kwiatów lipy

Kwiaty lipy zerwałam w ostatniej chwili, drzewo wypatrzyłam u sąsiadki. W tym roku lipa zakwitła na początku czerwca, czyli o miesiąc wcześniej niż w poprzednich latach. Cały tydzień pada deszcz, więc lipę muszę suszyć w domu. W zamian za to w całym domu unosi się piękny miodowy zapach. Wysuszone kwiaty lipy przechowuję w papierowych torebkach lub szczelnie zamkniętych słojach.

Herbatka z kwiatów lipy działa dobroczynnie na zdrowie. Kwiatostany zawierają: flawonoidy, garbniki, terpeny, fitosterole, pektyny, olejek eteryczny, kwasy organiczne, sole mineralne, witaminę C oraz witaminę PP. Sporządzone napary z kwiatów lipy mają właściwości przeciwzapalne, osłaniające, odkażające, wykrztuśne, pobudzające wydzielanie soku żołądkowego i uspokajające. Napar łagodzi kaszel i ból gardła, dlatego sięgamy po nią w czasie przeziębień i grypy. Picie naparu chroni błony śluzowe przewodu pokarmowego, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, dzięki temu poprawia trawienie i przyswajanie pokarmów. Herbatkę parzymy 10 minut pod przykryciem, można dodać odrobinę cukru lub miodu. Herbatka ma bardzo przyjemny zapach i delikatny smak. Lipa drobnolistna kwitnie dwa tygodnie później niż szerokolistna, dlatego jest jeszcze szansa na zerwanie lipowych kwiatów.

simplelife

Skalniak i ściana ze starej cegły

Skalniak powstał z tyłu domu, przy pomieszczeniu gospodarczym, według naszego własnego projektu. Wymaga jeszcze podświetlenia, a drzewka po zasadzeniu muszą być codziennie nawadniane.

Na początku trzeba było przewieźć ogromne kamienie.

Równocześnie pracowaliśmy nad wykonaniem ściany ze starej cegły rozbiórkowej.

Przy ścianie zasadziłam min. bluszcz, bardzo bym chciała, aby szybko piął się po ścianie.

Ściana jest dekoracją ogrodu oraz chroni przed wiatrem, docelowo może być zadaszona…

Dokończona została również rabata, w której zasadzono tuje.

W ogrodzie cały czas coś się dzieje, brakuje jeszcze paru dekoracyjnych przedmiotów, pewnie wybiorę się na targi staroci, na pewno nie kupię czegoś nowego w sklepie. Stare rzeczy są nam przekazywane przez znajomych i takie podarki cieszą nas bardziej, bo mają swoją historię i duszę.

simplelife

Spacery z leonbergerem

Leonbergery bardzo lubią spacery po polach, lasach i brzegach rzek, w których mogą zanurzyć łapy i pysk.

Leonbergery bardzo często piją wodę, dlatego długie spacery bez dostępu do wody pitnej nie wchodzą w grę.

Idąc na spacer po polu nie potrzebuję mieć psa na smyczy, Zaza może biegać po łące swoimi ścieżkami, zawsze trzyma się w bezpiecznej odległości od właścicielki. Dobrze, że mieszkamy na wsi, bo to miejsce wymarzone dla dużego psa. Zaza lubi ganiać za sarnami, zającami, lisami i często tropi bobry.

Podczas, gdy Zaza biega po łące, kot Rysiek poznaje przyrodę w domu.

Tak wyglądają nasze ścieżki.

simplelife

Warzywa z ogródka

Z warzyw z domowego ogródka robię małe porcje gotowej mieszanki rosołowej, którą zamrażam w szczelnych woreczkach.

Natkę pietruszki i selera suszę w suszarce.

Wysuszone listki przechowuję w fajansowych pojemniczkach.

simplelife

Mój pies i inne zwierzęta

Mojego psa wybrały dzieci, ponieważ chciały mieć psa rasy Leonberger. Jednak później okazało się, że pies w domu sam wybiera sobie właściciela, a ja z nią spędzam najwięcej czasu. Leonbergery to rasa wyhodowana w Niemczech grupa molosów w typie górskim. To duży pies, suki rosną od 65 do 75 cm wysokości, moja obecnie waży 50 kg. Zaza ma pod skórą mikrochip, dzięki temu kodowi można ją identyfikować w rejestrze zwierząt, które można odnaleźć w dwóch bazach danych w Polce. Bardzo lubi spacery, drapanie za uszami i przytulanie. Czeszę ją raz w tygodniu, zajmuje to około pół godziny. Wczoraj chciałam zrobić zdjęcie Zazy przed czesaniem i po uczesaniu,

ale po wyczesaniu pobiegła do basenu ogrodowego i się w nim zamoczyła. Zamiast psa uczesanego wyszedł pies mokry i szczęśliwy. Leonbergery są psami bardzo kochającymi swoich właścicieli i ich rodziny, lubi zabawy na powietrzu, najbardziej gumową piłeczką. Bardzo dużo osób przy pierwszym spotkaniu leonbergera, myli go z owczarkami kaukaskimi, co sprawia, że się ich bardzo boją. Owszem leonberger jest duży, porządnie szczeka, ale krzywdy nikomu nie zrobi. Wystraszy i podskoczy, wyliże i od razu chce, aby go głaskać. Chciałam zakupić tabliczkę na ogrodzenie z napisem „Tutaj pilnuje leonberger”, ale nie wyprodukowano jeszcze takiej, bo to dość leniwy stróż i na zdjęciu byłby raczej w pozycji leżącej. Zaza nie je dużo, jeśli ma za dużą porcję jedzenia zakopuje ją pod płotem, dlatego ma ubłocony nos.

Karmę Royal Canin lub ulubione wołowe smakołyki dostaje dwa razy dziennie. Nie robi większych szkód poza gryzieniem butów pozostawionych na zewnątrz i drewnianej barierki. Najczęściej obgryzie sobie doniczkę, ale tylko wtedy, gdy wyjeżdżamy na dłużej niż 7 dni. Pies nie lubi być sam, jest wtedy smutny i przygnębiony. Nie lubi lisów, których niestety na wsi jest bardzo dużo. Koty toleruje, ale najczęściej biega za nimi po polu. Wczoraj znalazła wyczerpanego gołębia, którego właściciela zidentyfikowaliśmy po kodzie z opaski.

W najbliższych dniach pozna nowego kota, który na razie przyzwyczaja się do nowego domu. Wiedzieliśmy, że po wakacjach będziemy chcieli przygarnąć małego kotka. W niedzielne popołudnie przeszukałam ogłoszenia internetowe o oddaniu kotki pod dobrą opiekę. W ciągu dwudziestu minut odebraliśmy naszą Pixie (imiona z bajki o kotach Pixie i Dixie, były samcami, u nas spolszczona nazwa w sam raz dla kotki). Kotka umie korzystać z kuwety i jest samodzielna, lubi suchą karmę. Będzie miała założona książeczkę zdrowia, obrożę przeciw pchłom i kleszczom oraz odrobaczona.

Wstaje rankiem o godzinie 7.00 i miauczy, że się chce bawić z dziećmi. W domu jest już jedna kotka imieniem Kizia, która na razie jest na nas obrażona. Chodzi jej o młodszą konkurentkę, pewnie jej przejdzie, gdy Pixie będzie częściej dzieliła się swoją porcją karmy. Gdy wyjeżdżamy, najlepszymi opiekunami dla naszych zwierząt domowych są nasi rodzice. Ich pomoc jest nieoceniona i bardzo jesteśmy im za to wdzięczni. Zaza bardzo lubi jeździć samochodem, wskakuje do bagażnika Land Rovera, zajmuje wygodną pozycja i jest gotowa wyruszyć nawet w daleką podróż.

Pozdrawiają: pies najwierniejszy towarzysz człowieka i koty, bo „dom bez kota, to głupota”.

simplelife

Koperek ogrodowy

Świeże liście koperku dodaje się do sałatek, ugotowanych ziemniaków, ryb, zup, chłodników, ślimaków, masła, sosów, dipów, majonezu, faszerowanych jaj, papryki, pomidorów, serka białego, topionego… Można zrobić również sos koperkowo-czosnkowy i dodawać do potraw mięsnych. Koperkiem możemy udekorować podane mięsa, ziemniaki, sałatki i potrawy z makaronem. Koperek traci swój smak w wysokich temperaturach, więc zawsze dodaję go do gotowanych potraw w ostatniej chwili. Gdy w ogrodzie mamy dużo liści koperku możemy go zebrać i ususzyć. Suszony koperek traci właściwości smakowe, wiec wolę go zamrozić na kilka miesięcy w plastikowym pojemniczku.

Umyty i osuszony koper siekam na drobne kawałeczki.

Wsypuję do małego plastikowego pudełeczka z pokrywką.

Warto jest często stosować koperek, ponieważ jest to roślina zielarska łagodząca wiele dolegliwości. Ma właściwości obniżające ciśnienie krwi, oczyszczające, moczopędne, uspokajające, poprawia trawienie i apetyt. Herbatka z kopru zalecana jest dla kobiet karmiących ponieważ zapobiega kolkom u dzieci i przyśpiesza produkcję mleka. Koper zawiera witaminy C, D, E, B1, B2, B3, B5, B6, B12, H, K i prowitaminę A. Jest zasobny w sole mineralne, wapń, fosfor, żelazo, mangan, potas, sód, cynk, miedź i proteiny. Koper zwiera również błonnik, który jest korzystny dla optymalnego zdrowia pokarmowego. Jego właściwości bakteriobójcze są podobne do czosnku i ma same zalety, dlatego warto go stosować.

simplelife

Suszenie lawendy

Wysuszone kwiatostany lawendy ścięte w ogrodzie umieszczę w szafie na ubrania, będą miały przyjemny i świeży zapach. Lawenda odstraszy również niechciane mole.

Saszetki na wysuszone kwiaty lawendy.

simplelife