Tour the Albania – Durres

Durres to jedno z najstarszych miast w Albanii, drugie pod względem liczby ludności i główny port kraju.

Na kolację zamówiliśmy świeżo złowione ryby, były pyszne.

W Durres nocowaliśmy w Vila Belvedere za dwie noce w hotelu zapłaciliśmy 165 Euro. Obsługa w hotelu była bardzo miła, obiady z karty były przepyszne. Polecam spaghetti carbonara i spaghetti z owocami morza, nawet dzieci się do nich przekonały. Rankiem zwiedziliśmy centrum Durres i zakupiliśmy pamiątki.

Meczet

Pomnik partyzanta

Mury miejskie, wieżę wenecką, teatr im. Aleksandra Moisiu..

Forum rzymskie, teatr.

Po odpoczynku w Durres wyjechaliśmy do Macedonii. Do Skopje dotarliśmy wieczorem.

simplelife

Jazda 4×4 po Ukraińskich bezdrożach

Na Ukrainie jest mnóstwo okazji do jazdy terenowej. Podczas przepraw poznaje się nowych przyjaciół, bo w terenie bez pomocy ciężko jest wydostać się z zasadzki błotnej. Na wyprawę wybrało się dużo fajnych chłopaków chętnych do pomocy.

Przebicie się tą drogą do naszego celu trwało ponad kilka godzin.

Każdy wpadał w tą czarną dziurę, do której napływała woda.

Mam czas zrobić sobie fotkę i wypić kawę.

Czasem lepiej nie omijać kałuży, pobocze bywa bardziej wciągające.

Do odważnych świat należy..

Przed wjazdem do rzeki należy zbadać głębokość, tym razem wody po szyję.

Rzeka, która kradnie tablice rejestracyjne.

Ukraińscy drwale przy pracy, drzewa z wycinki przewożone są z lasu konno.

Czas na obiad w lesie nad jeziorem.

Kiełbasa z ognia lub kociołek z domowymi pulpetami.

Po przejeździe przez rzekę bez snorkela.

A może się wyjedzie…?

Wiejski pojazd.

Nawet w takiej sytuacji chłopaki sobie radzili nie raz.

Typowy wiejski domek.

W samym lesie są też takie magiczne miejsca, gdzie woda pulsuje z głębi ziemi.

Powrót do hotelu o zmroku.

simplelife

Wizyta w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia

Z podróży na Ukrainie przywiozłam wiele zdjęć miejsc i rzeczy, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Po raz pierwszy byłam na terenie Ukraińskiej Zony i wycieczkę będę pamiętać bardzo długo. Pierwszym miejscem, które odwiedzamy po rzekroczeniu kontroli paszportowej jest wieś Zalissia. Widzimy jak przyroda wkracza do miejsc, w których nie mieszka już człowiek.

Większość domów jest wykonanych z drewna z jaskrawo-niebieskimi okiennicami.

Wyobraźmy sobie, że przez ponad 30 lat nie kosimy naszych trawników, nie grabimy liści i nie wycinamy krzaków.

Na zwiedzanie miejsca tej katastrowy najlepiej udać się wczesną wiosną lub jesienią, gdy spadną liście, inaczej nie dałoby się ujżeć pozostałości po zabudowaniach.

Stare, spruchniałe drzewa spadają na dachy i mury opuszczonych domów.

Po ogrodzeniach zostają tylko metalowe elementy furtek.

Mech rośnie wszędzie, niektórzy mówią na niego: radioaktywny mech.

Ten niebieski kolor w połączeniu z białą elewacją bardzo mi się spodobał.

Tak mógłby wyglądać mój trawnik, jeśli przez 31 lat nikt by o niego nie zadbał.

To mroczne miejsce nigdy już nie będzie zamieszkałe przez ludzi.

Nie ma tu elektryczności, a mieszkańcami są tylko dzikie zwierzęta.

Wchodząc do strefy wykluczenia robimy to na własną odpowiedzialność, tutaj wszędzie czyha na nas niewidzialny wróg.

W każdej sekundzie może zawalić się dom, złamać się drzewo, zapaść studzienka…

Na swojej drodze możemy natrafić na niewidzialne i nieodczuwalne, ale zabójcze promieniowanie jonizujące mierzone w μSv.

Koniec części pierwszej, mrocznej, ale mniej strasznej niż zdjęcia porzuconych lalek, butów i masek.

simplelife

Wyprawa przez Ukrainę

Początek naszej wyprawy miał miejsce na przejściu granicznym w Korczowej. Czas oczekiwania na przekroczenie granicy miał wynosić od 3-5 godzin, do pierwszych bramek dotarliśmy po siedmiu godzinach, a strona Ukraińska trzymała nas jeszcze dodatkowe dwie godziny. Powodem zatrzymania nas przez Ukraińskich policjantów był nasz nóż, który zawsze bierzemy na wyprawy. Nóż został nam zabrany i kazano nam podpisać mnóstwo dokumentów w j. ukraińskim. Do Kamieńca Podolskiego dotarliśmy około dwunastej w nocy, biorąc pod uwagę, że na Ukrainie jest godzina do przodu.

Na kolację w hotelu było już za późno, nie byliśmy głodni, ponieważ w samochodzie zjedliśmy sporo kanapek z kotletem schabowym. Nocleg był w hotelu Kleopatra, dopiero rankiem mogliśmy zobaczyć jego bogato zdobioną elewację nie pasującą do reszty starego miasta. Wychodząc na zewnątrz hotelu wita nas bardzo nieprzyjemny zapach, od przewodnika dowiadujemy się, że nieziemski smród pochodzi z kotłów fermentacyjnych gorzelni.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy o godzinie 9.00 od Katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kamieńcu Podolskim.

Drogą przez Rynek Polski oglądamy Ratusz Polski z końca XIV wieku.

Robimy zdjęcie przy pomniku turysty..

I pijemy zaległą poranną kawę…

Idąc w stronę zamku widzimy starą dzwonnicę

Kamieniec Podolski można zwiedzać amfibiami oraz mikrobusami.

Do naszego celu, którym jest Stary Zamek podążamy się pieszo.

O ile dorośli nauczyli się oddychać w tym specyficznym powietrzem, o tyle dzieci mają już dość drogi w piekielnym smrodzie i słońcu, zostają przekupione magnesami na lodówkę, drewnianymi mieczami i strzelaniem z kuszy do celu.

Mapa kamieńca z 1684 r.

Aby dotrzeć do rynku w mieście trzeba przejechać przez jeden z mostów, za przejazd pobierana jest opłata przez parkingowego w wysokości 10 UAH.

Do zamku docieramy czterdziestometrowym mostem Tureckim, który w 2000 roku został wpisany na listę Word Monuments Watch jako jeden ze stu cennych zbytków świata, którym zagraża zniszczenie

 W zamku zwiedzamy bramę Lacką i Ruską, basztę Różaną i Papieską.

Oglądamy też studnię, do której zwiedzający wrzucali hrywny i banie. Aby zwiedzić zamek zakupiliśmy bilet, drobne hrywny, które wydał nam pracownik o nominałach 2 i 5 UAH, miały ślady pleśni, można się więc domyślać, że co jakiś czas są wyjmowane ze studni.

Z zamku jest dobry widok na cerkiew św. Jerzego na Polskich Folwarkach o jaskrawo niebieskich kolorach. Zwiedziliśmy również zamek w Chocimiu, usytuowany na wysokim, skalistym brzegu Dniestru.

W roku 2007 budowla została zaliczona do siedmiu cudów Ukrainy.

Cerkiew w pobliżu zamku w Chocimiu.

Forteca zamku i most.

Fragmenty murów obronnych.

Dziedziniec zamku.

Na parkingu przykro było patrzeć na wygłodniałe psy, głównie suki karmiące bardzo długo swoje szczenięta ze względu na głód. Pies bardzo sprytnie wyciągał worki ze śmieciami rozrywał zębami i wylizywał resztki jedzenia.

Tutaj zajadały się resztkami naszych kanapek. Walka o przetrwanie w tych trudnych warunkach trwa.

Po zwiedzeniu twierdzy udaliśmy się drogami szutrowymi do granicy z Mołdawią.

Tutaj nie było kolejek, ale straży granicznej i celnikom nie spieszno było nas odprawić.

Na przejściu granicznym za to chętnie przywitała nas suka ze szczeniętami, która podchodziła do każdego samochodu i grzecznie sępiła o jedzenie.

Tak pożegnaliśmy na razie Ukrainę z jej pięknymi zabytkami, kiepskimi drogami i przekupnymi policjantami.

simplelife

Razem na manowce!

Zawsze marzyłem o terenówce do jazdy po niedostępnych górach i krzakach. Samochodu szukałem od lat, pewnego dnia przywiozłem pod dom Mitsubishi Pajero. Moja żona wygoniła mnie z podjazdu ze słowami, że auto jest brzydkie, zniszczone, głośne, brudne i ma niesprawne pasy bezpieczeństwa. Mówiła, że Pajero do niczego się nie nadaje i nakrzyczała na mnie. Bardzo mnie to zdenerwowało i zasmuciło. Po miesiącu poszukiwań samochodu przywiozłem Land Rovera Discovery, żona zaakceptowała zakup i byłem jej wdzięczny za wcześniejsze powstrzymanie mnie od zakupu Mitsubishi. Żona zatwierdziła mój zakup i razem rozpoczęliśmy wyścig zbrojeń.  Zmodyfikowane w Land Rover Discovery zostało prawie wszystko. Pierwszy wydatek to zakup samochodu, który jest ikoną wypraw. Następne wydatki to zmiana samochodu na auto wyprawowe, bo sam napęd 4×4 na wyprawy offroadowe to za mało. Ważne, aby wszelkie modyfikacje nie naruszały wyjątkowego uroku Disco i żeby na czas transkontynentalnych podróży był naszym bezpiecznym domem.

  • Snorkel – wyciągnięcie filtra powietrza do góry, aby móc brodzić po rzekach
  • Bagażnik dachowy z oświetleniem
  • CB radio, nawigacja Garmin i antena
  • Obszycie kierownicy i podłokietnika
  • Zmiana zderzaków na stalowe
  • Wyciągarka Dragon Winch 13000
  • Lampy do jazdy dziennej
  • Wykonanie tuningu silnika, regeneracja turbiny, krzyżaki, planowanie głowicy
  • Wymiana zawieszenia z liftem 2 cale
  • Wymiana opon na większy rozmiar MT lub AT
  • Zakup kompletu felg
  • Drabinka, progi, akumulator, świece, alternator, hak
  • Zakup liny kinetycznej
  • Tylna zabudowa bagażnika, oddzielenie przestrzeni osobowej od bagażowej.

Do tego dochodzi jeszcze wyposażenie biwakowe, które zostało zakupione: znajdziecie w postach wyposażenie biwakowe.

Jaka jest największa zaleta mojego Disco?   Mogę nim pojechać do pracy, potem na odcinek rajdu przeprawowego, a w wakacje wybrać się na długą tułaczkę po Rumunii, Węgrzech, Mołdawii, Ukrainie…..

simplelifeand M.D.