Tradycyjny domowy rosół

W ostatnim czasie miałam przyjemność uczestniczyć na komuniach i weselach. Muszę przyznać, że rosół był najbardziej wyczekiwanym daniem dnia. W sumie jadłam go pięciokrotnie spośród sześciu imprez rodzinnych, za każdym razem smakował inaczej. Jeden był przesolony, drugi został zmasakrowany na pseudo królewsko, kolejny miał okropny smak i sztucznie wytworzone oczka :-(. Tylko dwa razy rosół smakował i wyglądał tak jak powinien. Rosół jest prostą zupą niezagęszczaną i nie wyobrażam sobie nie potrafić jej przyrządzić właściwie. A jednak nawet zawodowe kucharki masakrują nasze delikatne kubki smakowe paskudnymi namiastkami rosołu. Burząc nasze nadzieje na zaspokojenie głodu pysznym wywarem mięsno-warzywnym na końcu ciężkiego dnia lub w jego trakcie.

Dziś rosół ugotowałam na domowej kurze, którą dostałam od mamy. Po zszumowaniu wywaru dodałam obrane jarzynki: marchewkę, pietruszkę, por, seler, koperek, cebulę, czosnek…Rosół grzałam na delikatnym ogniu przez kilka godzin. Najlepszy jest wywar z mieszanych gatunków mięs: domowej kury, kawałeczka kaczki dla koloru i oczek, żeberko, kawałek wołowinki czy cielęcinki.

Przyprawy to: sól, pieprz, maggi winiary.

Dobry rosół musi być gorący, przejrzysty i mieć piękną barwę. Rosół pomaga szybciej wrócić do formy w trakcie choroby, wzmacnia organizm i przypomina czasy dzieciństwa.

simplelife