Tour the Albania – Durres

Durres to jedno z najstarszych miast w Albanii, drugie pod względem liczby ludności i główny port kraju.

Na kolację zamówiliśmy świeżo złowione ryby, były pyszne.

W Durres nocowaliśmy w Vila Belvedere za dwie noce w hotelu zapłaciliśmy 165 Euro. Obsługa w hotelu była bardzo miła, obiady z karty były przepyszne. Polecam spaghetti carbonara i spaghetti z owocami morza, nawet dzieci się do nich przekonały. Rankiem zwiedziliśmy centrum Durres i zakupiliśmy pamiątki.

Meczet

Pomnik partyzanta

Mury miejskie, wieżę wenecką, teatr im. Aleksandra Moisiu..

Forum rzymskie, teatr.

Po odpoczynku w Durres wyjechaliśmy do Macedonii. Do Skopje dotarliśmy wieczorem.

simplelife

Tour the Albania – III dzień

Chętnych do pływania i opalania nie brakowało.

Wspinaczka po skałach do wodospadu była bardzo niebezpieczna.

Po kąpieli w zimnej górskiej wodzie czas na obiad w terenie. Nie łatwa to sprawa, gdyż wieje wiatr i przylatują osy zwabione aromatem domowego obiadu.

Metalowe talerze i miseczki zakupione w Warehouse Mountain zdały egzamin z użyteczności, estetyki, łatwości utrzymania ich w czystości i wytrzymałości, z czystym sercem mogę polecić ich zakup.

Po obiedzie udaliśmy się na miejsce następnego noclegu nad jeziorem Szkoderskim, leżącym na granicy pomiędzy Albanią i Czarnogórą. Przy okazji tankowania samochodów i robienia zakupów można było spróbować mięska z rożna.

A jeśli ktoś zatęsknił za jedzeniem z Polski, w sklepie znaleźliśmy kilka rodzimych produktów.

Nocleg na campingu „Lake Shkodra Resort” pod namiotem kosztował 21 €. Nalaliśmy do zbiorników wodę pitną, zakupiliśmy miejscowy chleb za 1 €.

Kąpiel w jeziorze była bardzo przyjemna, ponieważ woda była bardzo ciepła. Camping był bardzo dobrze zorganizowany, czyste toalety, prysznice, miejsce do umycia naczyń, dobra restauracja i obsługa w recepcji znająca dużo słów po polsku. To dobre miejsce na przyjazd z rodziną na dłużej pod namiot albo do wynajętego domku.

Na campingu zrobiłam pranie, niestety nie zdążyłam go wysuszyć, pozostało suszenie w samochodzie w drodze do Koman.

simplelife

Tour the Albania – I dzień

Albania jest w 75% krajem górzystym dlatego przez 7 dni wędrowaliśmy po górach. Niewielki procent kraju zajmują niziny położone nad morzem, dlatego 3 dni offroadowej przygody 4×4 postanowiliśmy odpocząć nad Morzem Adriatyckim.

Samochód zapakowany, baniaki z wodą pełne, dach wypełniony po brzegi, wyjazd o godzinie 8.00 w kierunku Barwinka.

Pierwszy nocleg na trasie Polska – Albania mieliśmy w Chorwacji. Następnie w Czarnogórze w miejscowości Vusanje. Nocleg w domku kosztował 54 Euro, obsługa campingu „Eko Katun Rosi” przywitała nas miejscowym trunkiem, oczywiście był to domowej roboty mocny alkohol. Cena za nocleg zawierała śniadanie, a obsługa cały czas zadawała pytanie: is everything OK? widać bardzo im zależało na pozytywnej ocenie odwiedzających. Za nocleg pod namiotem na Campingu pobierana była opłata 10 Euro.

Rankiem przekroczyliśmy granicę z Czarnogóry do Albanii.

Góry Przeklęte tzw. Alpy Albańskie.

W pierwszym dniu docieramy do punktu widokowego.

Dotarliśmy na szczyt malowniczo wijącej się drogi.

Nie każdy punkt widokowy przynosi same przyjemne doznania.

Pierwsze tankowanie na stacji w Albanii i możliwość kupienia miejscowego przysmaku sporządzanego „nie wiadomo kiedy” – chętnych wśród nas – brak!.

„Prosty” manewr mijania w górach !

Kierujemy się do wioski Theth, wsi położonej w Parku Narodowym Thethit na wysokości około 700 m n.p.m.

simplelife

Jazda 4×4 po Ukraińskich bezdrożach

Na Ukrainie jest mnóstwo okazji do jazdy terenowej. Podczas przepraw poznaje się nowych przyjaciół, bo w terenie bez pomocy ciężko jest wydostać się z zasadzki błotnej. Na wyprawę wybrało się dużo fajnych chłopaków chętnych do pomocy.

Przebicie się tą drogą do naszego celu trwało ponad kilka godzin.

Każdy wpadał w tą czarną dziurę, do której napływała woda.

Mam czas zrobić sobie fotkę i wypić kawę.

Czasem lepiej nie omijać kałuży, pobocze bywa bardziej wciągające.

Do odważnych świat należy..

Przed wjazdem do rzeki należy zbadać głębokość, tym razem wody po szyję.

Rzeka, która kradnie tablice rejestracyjne.

Ukraińscy drwale przy pracy, drzewa z wycinki przewożone są z lasu konno.

Czas na obiad w lesie nad jeziorem.

Kiełbasa z ognia lub kociołek z domowymi pulpetami.

Po przejeździe przez rzekę bez snorkela.

A może się wyjedzie…?

Wiejski pojazd.

Nawet w takiej sytuacji chłopaki sobie radzili nie raz.

Typowy wiejski domek.

W samym lesie są też takie magiczne miejsca, gdzie woda pulsuje z głębi ziemi.

Powrót do hotelu o zmroku.

simplelife